Siedziałam przy drzewie czyszcząc swoją broń, nagle z krzaków wyskoczył szczeniak i spytał "zostaniemy przyjaciółmi?"
Uniosłam brew, odłożyłam broń i przyjrzałam się malcowi, siedział tylko i merdał ogonem, zachichotałam
-witaj, gdzie twoi rodzice?-spytałam delikatnie
-nie wiem...
-no a gdzie mieszkasz?-spytałam nie zmieniając tonu
-w schronisku
Uniosłam jeszcze raz brew, hmmm być może, rodzice zostali w schronisku,albo tam zginęli,tak czy siak musi ktoś zapewnić mu opiekę, myśląc o tym, pomyślałam o sobie...nie, nie mogę się zaopiekować obcym szczeniem, po czym spojrzałam jeszcze raz na malca
<Niko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz